Moim zdaniem znaczenie, jakie dziś przypisuje się parametrowi takim jak klasa energetyczna budynku, jest w pełni uzasadnione, choć nadal niedoceniane przez wielu inwestorów. W praktyce obserwuję, że rynek dopiero zaczyna dojrzewać do traktowania efektywności energetycznej jako jednego z głównych kryteriów oceny nieruchomości. Wciąż jednak zbyt często decyzje zakupowe opierają się głównie na lokalizacji i cenie, a nie na kosztach użytkowania. To podejście może prowadzić do poważnych konsekwencji finansowych w przyszłości. Wysokie rachunki za energię potrafią znacząco obciążyć budżet domowy, szczególnie w starszych budynkach o słabej izolacji. Uważam, że w najbliższych latach nastąpi wyraźna zmiana podejścia i budynki o niskiej efektywności będą traciły na wartości. Warto już teraz uwzględniać ten aspekt przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych, ponieważ jest to kierunek, którego nie da się odwrócić.